Panie i dziewczęta są ozdobą rozrywki. Głównie śpiewają, czasem któraś
akompaniuje sobie na fortepianie. Po inne instrumenty sięgają rzadko.
Jednym z nielicznych wyjątków jest Krzysia Górniak.
Artystka uchodzi
za pierwszą gitarową jazzwoman w Polsce. Konkurentek ma niewiele,
zwłaszcza, że sama pisze dla siebie repertuar i go aranżuje. Jest też
producentką swoich płyt. Absolwentka Uniwersytetu Muzycznego w Grazu
podczas studenckich warsztatów w Austrii miała okazję praktykować ze
znakomitymi jazzmanami, takimi jak Wynton Marsalis, Ron Carter, Mike
Stern, John Abercrombie czy Susanne Weinert. Z tą ostatnią, znaną w
Europie gitarzystką niemiecką, dzieli fascynację sztuką Pata
Metheny'ego. Te inspiracje widoczne są na najnowszym albumie Krzysi
Górniak - "Emotions", do którego artystka napisała siedem z dziewięciu
utworów. Od otwierającego płytę tytułowego, po kończący go "Sunny"
rozbrzmiewa barwna, roztętniona rytmem muzyka z pogranicza fusion i
smooth jazzu. Prowadzona delikatną, kobiecą ręką gitara Krzysi dominuje
w brzmieniu, ale nie przysłania popisów Zdzisław Kalinowskiego na
klawiszach, Przemka Knopika na bębnach i Michała Grotta (kompozytora
dwóch utworów) na gitarze basowej. (Adam Ciesielski/ Życie Warszawy/
7-8.03.2009)