Jak mają się do siebie poprzednia płyta ‘Tales’ oraz nowa ‘Ultra’?
Są
to bardzo różne płyty, były nagrywane w zupełnie innych warunkach i
okolicznościach. Pierwsza płyta „Tales” była nagrywana na studiach w
Grazu w miedzynarodowym składzie muzyków, czyli moi przyjaciele z
różnych krajów, z którymi spotkaliśmy się na studiach i nagraliśmy tęp
płytę. Materiał był nagrywany na „setkę”, więc proces produkcyjny
wygladał zupełnie inaczej, master i mix, też były inaczej zrobione,
niewiele używaliśmy komputera. Płyta „Ultra” jest produkcją typowo
studyjną, oczywiście wszystkie solówki są improwizowane, ale
nagrywaliśmy ślad po śladzie, tzn. każdy instrument osobno. Potem dość
długo tę płytę miksowałam. Jest ot taka perła, każdy dĄwięk jest
dopracowany i ustawiony w tym, a nie w innym miejscu. Obie płyty
nagrane zostały w zupełnie innym systemie pracy.
W
zapowiedziach przed nagraniem płyty, udzielając wywiadu dla Jazz Forum
wspomniała Pani , że nowa płyta nie będzie jazzowa, a raczej z
pogranicza underroundu i Jazzu trochę w stylu Bjork trochę Massive
Attack…
Te zapowiedzi są sprzed dwóch i pół roku, kiedy
ja jeszcze właściwie nie wiedziałam jak będzie wyglądała moja następna
płyta, miałam jej zarys w głowie. W momencie, gdy przyjechałam do
Polski okazało się, że płyta Ultra jest po prostu inna i stała się inna
z tego powodu, że w ogóle tamten pomysł, sprzed dwóch i pół roku nawet
nie został zrealizowany do tej pory.
Płyta „Ultra” nie mieści
się w tych kategoriach, o których mówiłam dwa i pół roku temu. Chodzi o
to, że to co mówiłam nie odnosi się do tej, konkretnej płyty.
Wszystkie
tytuły utworów na płycie odnoszą się do konkretnych kolorów. Czy dały
znać o sobie Pani zainteresowania plastyczne? Nie jest tajemnicą, że
prócz grania na gitarze również maluje Pani obrazy…
Tak
można to tak ująć. Dla mnie muzyka jest kolorowa. Różnego typu utworu
mają różne odcienie. Płyta „Tales” wiązała się z konkretnymi
przeżyciami i uczuciami i dlatego nazywa się „Tales”, bo są to
opowieści z życia, jakieś historie, takie też są tytuły i opisy na
płycie. Mówiły, że daną piosenkę napisałam wtedy, kiedy pewne rzeczy
zdarzyły się w moim życiu i zainspirowały do napisania piosenki. Płyta
„Ultra” to była produkcja intelektualna. Po prostu usiadłam na trzy
tygodnie i z konkretnych, wcześniej skomponowanych fragmenty beatów,
basów, sampli, złożyłam całości, które stały się utworami. W ten sposób
powstały utwoty - kolory, kawałki muzyki nasycone energetycznie. Każdy
utwór ma jakąś tam energię. One są takie, a nie inne.
Utwory
były składane z kawałków zatem domyślam się, że niebagatelną rolę w
nagrywaniu płyty odegrała preprodukcja. Czy te fragmenty były nagrywane
w domu?
Wraz z Piotrkiem Remiszewskim przez trzy
tygodnie pracowaliśmy przy komputerze i właściwie skomponowaliśmy tę
płytę, przy czym ja jeszcze odgrzebałam swoje stare kompozycje i
fragmenty basów czy tematów, które wykorzystaliśmy składając to w
całość i tworząc w nowe. PóĄniej w studio każdy instrument dogrywaliśmy
i nad każdym pracowaliśmy osobno. Był to proces pracy właściwie
charakterystyczny dla produkcji pop-owych. Gitary były nagrywane na
samym końcu. Jeszcze przed ich nagraniem nie było do końca wiadomo,
jakie będą ostateczne wersje utworów, bo w studio cały czas składałam
aranże.
Czy oznacza to, że ostateczny kształt płyty powstał w studiu
Tak, dokładnie
Zastanawiała
się Pani w którą stronę pójść czy też było aż tak dużo pomysłów, że
trudno było je sprowadzić do wspólnego mianownika?
To i
to... Wiedziałam dokładnie, w którym kierunku chcę pójść, wiedziałam
jak ona ma brzmieć i w tym kierunku szłam. Miałam konkretną koncepcję i
trwało trochę zanim została skrystalizowana.
W wywiadach
deklaruje Pani, że jazz jest tym, co Panią kręci, tymczasem pierwszy
utwór na nowej płycie to najzwyklejsza popowa piosenka, w której
zaśpiewał gościnnie Kuba Badach. Skąd ta zmiana stylistyki?
Od
10 lat gram jazz, więc nie jest to coś co mnie kręci, po prostu wiele
razy na wielu jammach i na wielu koncertach gram jazzowo, jestem
muzykiem jazzowym. Natomiast to, że taka, czy inna piosenka znalazła
się na płycie i będzie ona drugim singlem to są to względy tylko i
wyłącznie komercyjne lub estetyczne. To jest przemyślane, nie ma w tym
przypadku. Żeby sprzedać płytę, która jest w pewnym sensie jazzowa, bo
jest.
Skład, który zagrała na poprzedniej płycie złożony
był z kolegów, z którymi studiowała Pani i grała w Austrii. Płytę
„Ultra” nagrała Pani z grupą polskich muzyków: Tomkiem Wierzbowskim,
Wojtkiem Pilichowskim, Piotrem Remiszewskim. Czy z tym zespołem będzie
Pani teraz występować ?
Właśnie zagraliśmy jeden
koncert, na początku września gramy kolejne w tym jeden bardzo duży dla
ITI. Nagraliśmy tą płytę myśląc o tym, że będziemy potem razem
występować. Zmienił się skład, jeśli chodzi o pianistę. Na klawiszu gra
teraz Arek Nawrocki.
Czy może Pani opowiedzieć kilka zdań o każdym z utworów, chodzi o jego genezę, zamysł powstania itd.?
O tu mnie Pan zaskoczył takim pytaniem... (śmiech) Może nie o każdym, dobrze...
Pierwszy
utwór „Orange” jest połączeniem pop-owych wokali , mocnego klubowego
groove’u, gitar w stylu Pata Methenego i Santany. Mnie się to podoba,
myślę, że jest bardzo europejskie, a tytuł „orange”, kolor, który
zaprasza do imprezy. Utwór „Black”, dziesiąty na płycie, w tle lądują
helikoptery, ostre przesterowane gitary zdublowane akustykami... Gold
grany na Cray Baby z mocnym funkowym groovem, Silver gdzie w tle mamy
odgłosy ulicy i stadionu, niektóre partie dubluje głosem. Utwory są
bardzo zróżnicowane pod względem brzmień gitar i stylistyki grania.
A utwór „Blue? Rozpoczyna się ciekawym rytmem, trochę break’owym, który uzupełnia intrygująca progresja akordów?
Ten
temat skomponowała jakieś osiem lat temu. Leżał sobie u mnie w
komputerze i teraz pojawiła się szansa, by stał się utworem na płycie,
bo tak jak mówiłam, utwory na płycie są zlepkiem różnych motywów, które
już wcześniej skomponowałam. Wykonywałam ten temat z zespołem parę
razy, próbowałam go nagrać w Austrii, ale nie udawało się nigdy, teraz
dopiero mógł zaistnieć.
Jakiego sprzętu używała Pani przy nagrywaniu tej płyty?
Nagrywałam
gitarach Charvell Jackson , ES 175 Gibson (Ma mały gryf pasuje mi pod
moją rękę) efekty: Reverb Lexikon 960, MultiPro, Eventide Orville,
kompresor z efektami-masterujacy TCM- 6000, Preamp NEVE, Wzmacniacz
gitarowy DEZEL, odsłuchy DynaAudio M3,
Czy gitara nagrywana była prosto przez stół, a potem dodawaliście efekty?
To
zależy, w którym momencie. Jest tam duża rozpiętość kombinacji, dlatego
też gitary brzmią tak różnorodnie. Są akustyki, które są nagrywane z
mikrofonu, są też takie nagrywane z linii, Gibson nagrywaliśmy z linii,
a Charvell z lini i z pieca. Stąd tez gitary tak brzmią, a cała
produkcja zaskakuje różnorodnością i wysoką jakością sounów. Bardzo
pomógł mi tutaj Wincjusz Chróst, jako gitarzysta i doświadczony muzyk,
miał możliwość wykazania swojej własnej inwencji.
Jak
promowana jest płyta? Jej wydawcą nie jest żaden ze znanych koncernów
płytowych, ale firma wspierana przez koncern medialny ITI.
Leciała
reklama płyty w TVN24, reklama w Radiu PIN, teraz leci reklama w
Multikinach, są to odnogi ITI. Jeśli chodzi o sprzedaż to jest ona jak
na razie bardzo dobra, przez miesiąc sprzedało się 1800 płyt, to bardzo
dużo jak na taką muzykę, jeśli chodzi o Polskę.
Czy jest szansa na promocję tej muzyki przez koncerty? Może zagranicą?
Bardzo
bym chciała, ale jeśli chodzi o Polskę to póki, co jesteśmy krajem
zamkniętym na taką muzykę, jeśli sama się tym nie zajmę, to nie wiem
czy ktoś jest władny to zrobić. Uruchomię swoje własne kontakty i na
pewno wyjadę z tym repertuarem zagranicę.
Czy na Pani
koncerty przychodzi więcej kobiet czy mężczyzn? Pytam, bo faceci zawsze
zarzekają się, że gitara to ich instrument i kobietom jej nie oddadzą.
(śmiejąc
się) w Moim przypadku to nie do końca tak wygląda, dlatego, że grając
tyle lat nie zwracam na to uwagi. Wczoraj na koncercie było pół na pół
kobiet i mężczyzn. Do pewnego momentu mojego życia zdarzały mi się
nieprzyjemności z powodu mężczyzn, którzy przychodzili i mówili: a
dlaczego pani gra tak, a nie inaczej. To się obecnie skończyło, a jeśli
przychodzą i mają coś nieprzyjemnego do powiedzenia to z nimi nie
rozmawiam. Mówię, żeby wzięli gitarę i zagrali, a nie gadali.
Czy ludzie pytają Panią o koligacje rodzinne z Edytą Górniak?
Tak,
bardzo często. Łącznie z policjantami (śmiech). Zawsze się pytają czy
nie jestem siostrą Edyty, ostatnio zaczęłam się śmiać, powiedziałam, że
jestem kuzynką i mnie puścili.
Zagrałby Pani z Edytą Górniak?
Oczywiście, jeśli miałoby to być ciekawe muzycznie, to byłabym tym zainteresowana.