Gitara i Bass 09/2004

Jak mają się do siebie poprzednia płyta ‘Tales’ oraz nowa ‘Ultra’?

Są to bardzo różne płyty, były nagrywane w zupełnie innych warunkach i okolicznościach. Pierwsza płyta „Tales” była nagrywana na studiach w Grazu w miedzynarodowym składzie muzyków, czyli moi przyjaciele z różnych krajów, z którymi spotkaliśmy się na studiach i nagraliśmy tęp płytę. Materiał był nagrywany na „setkę”, więc proces produkcyjny wygladał zupełnie inaczej, master i mix, też były inaczej zrobione, niewiele używaliśmy komputera. Płyta „Ultra” jest produkcją typowo studyjną, oczywiście wszystkie solówki są improwizowane, ale nagrywaliśmy ślad po śladzie, tzn. każdy instrument osobno. Potem dość długo tę płytę miksowałam. Jest ot taka perła, każdy dĄwięk jest dopracowany i ustawiony w tym, a nie w innym miejscu. Obie płyty nagrane zostały w zupełnie innym systemie pracy.

W zapowiedziach przed nagraniem płyty, udzielając wywiadu dla Jazz Forum wspomniała Pani , że nowa płyta nie będzie jazzowa, a raczej z pogranicza underroundu i Jazzu trochę w stylu Bjork trochę Massive Attack…

Te zapowiedzi są sprzed dwóch i pół roku, kiedy ja jeszcze właściwie nie wiedziałam jak będzie wyglądała moja następna płyta, miałam jej zarys w głowie. W momencie, gdy przyjechałam do Polski okazało się, że płyta Ultra jest po prostu inna i stała się inna z tego powodu, że w ogóle tamten pomysł, sprzed dwóch i pół roku nawet nie został zrealizowany do tej pory.

Płyta „Ultra” nie mieści się w tych kategoriach, o których mówiłam dwa i pół roku temu. Chodzi o to, że to co mówiłam nie odnosi się do tej, konkretnej płyty.

Wszystkie tytuły utworów na płycie odnoszą się do konkretnych kolorów. Czy dały znać o sobie Pani zainteresowania plastyczne? Nie jest tajemnicą, że prócz grania na gitarze również maluje Pani obrazy…

Tak można to tak ująć. Dla mnie muzyka jest kolorowa. Różnego typu utworu mają różne odcienie. Płyta „Tales” wiązała się z konkretnymi przeżyciami i uczuciami i dlatego nazywa się „Tales”, bo są to opowieści z życia, jakieś historie, takie też są tytuły i opisy na płycie. Mówiły, że daną piosenkę napisałam wtedy, kiedy pewne rzeczy zdarzyły się w moim życiu i zainspirowały do napisania piosenki. Płyta „Ultra” to była produkcja intelektualna. Po prostu usiadłam na trzy tygodnie i z konkretnych, wcześniej skomponowanych fragmenty beatów, basów, sampli, złożyłam całości, które stały się utworami. W ten sposób powstały utwoty - kolory, kawałki muzyki nasycone energetycznie. Każdy utwór ma jakąś tam energię. One są takie, a nie inne.

Utwory były składane z kawałków zatem domyślam się, że niebagatelną rolę w nagrywaniu płyty odegrała preprodukcja. Czy te fragmenty były nagrywane w domu?

Wraz z Piotrkiem Remiszewskim przez trzy tygodnie pracowaliśmy przy komputerze i właściwie skomponowaliśmy tę płytę, przy czym ja jeszcze odgrzebałam swoje stare kompozycje i fragmenty basów czy tematów, które wykorzystaliśmy składając to w całość i tworząc w nowe. PóĄniej w studio każdy instrument dogrywaliśmy i nad każdym pracowaliśmy osobno. Był to proces pracy właściwie charakterystyczny dla produkcji pop-owych. Gitary były nagrywane na samym końcu. Jeszcze przed ich nagraniem nie było do końca wiadomo, jakie będą ostateczne wersje utworów, bo w studio cały czas składałam aranże.

Czy oznacza to, że ostateczny kształt płyty powstał w studiu

Tak, dokładnie

Zastanawiała się Pani w którą stronę pójść czy też było aż tak dużo pomysłów, że trudno było je sprowadzić do wspólnego mianownika?

To i to... Wiedziałam dokładnie, w którym kierunku chcę pójść, wiedziałam jak ona ma brzmieć i w tym kierunku szłam. Miałam konkretną koncepcję i trwało trochę zanim została skrystalizowana.

W wywiadach deklaruje Pani, że jazz jest tym, co Panią kręci, tymczasem pierwszy utwór na nowej płycie to najzwyklejsza popowa piosenka, w której zaśpiewał gościnnie Kuba Badach. Skąd ta zmiana stylistyki?

Od 10 lat gram jazz, więc nie jest to coś co mnie kręci, po prostu wiele razy na wielu jammach i na wielu koncertach gram jazzowo, jestem muzykiem jazzowym. Natomiast to, że taka, czy inna piosenka znalazła się na płycie i będzie ona drugim singlem to są to względy tylko i wyłącznie komercyjne lub estetyczne. To jest przemyślane, nie ma w tym przypadku. Żeby sprzedać płytę, która jest w pewnym sensie jazzowa, bo jest.

Skład, który zagrała na poprzedniej płycie złożony był z kolegów, z którymi studiowała Pani i grała w Austrii. Płytę „Ultra” nagrała Pani z grupą polskich muzyków: Tomkiem Wierzbowskim, Wojtkiem Pilichowskim, Piotrem Remiszewskim. Czy z tym zespołem będzie Pani teraz występować ?

Właśnie zagraliśmy jeden koncert, na początku września gramy kolejne w tym jeden bardzo duży dla ITI. Nagraliśmy tą płytę myśląc o tym, że będziemy potem razem występować. Zmienił się skład, jeśli chodzi o pianistę. Na klawiszu gra teraz Arek Nawrocki.

Czy może Pani opowiedzieć kilka zdań o każdym z utworów, chodzi o jego genezę, zamysł powstania itd.?

O tu mnie Pan zaskoczył takim pytaniem... (śmiech) Może nie o każdym, dobrze...

Pierwszy utwór „Orange” jest połączeniem pop-owych wokali , mocnego klubowego groove’u, gitar w stylu Pata Methenego i Santany. Mnie się to podoba, myślę, że jest bardzo europejskie, a tytuł „orange”, kolor, który zaprasza do imprezy. Utwór „Black”, dziesiąty na płycie, w tle lądują helikoptery, ostre przesterowane gitary zdublowane akustykami... Gold grany na Cray Baby z mocnym funkowym groovem, Silver gdzie w tle mamy odgłosy ulicy i stadionu, niektóre partie dubluje głosem. Utwory są bardzo zróżnicowane pod względem brzmień gitar i stylistyki grania.

A utwór „Blue? Rozpoczyna się ciekawym rytmem, trochę break’owym, który uzupełnia intrygująca progresja akordów?

Ten temat skomponowała jakieś osiem lat temu. Leżał sobie u mnie w komputerze i teraz pojawiła się szansa, by stał się utworem na płycie, bo tak jak mówiłam, utwory na płycie są zlepkiem różnych motywów, które już wcześniej skomponowałam. Wykonywałam ten temat z zespołem parę razy, próbowałam go nagrać w Austrii, ale nie udawało się nigdy, teraz dopiero mógł zaistnieć.

Jakiego sprzętu używała Pani przy nagrywaniu tej płyty?

Nagrywałam gitarach Charvell Jackson , ES 175 Gibson (Ma mały gryf pasuje mi pod moją rękę) efekty: Reverb Lexikon 960, MultiPro, Eventide Orville, kompresor z efektami-masterujacy TCM- 6000, Preamp NEVE, Wzmacniacz gitarowy DEZEL, odsłuchy DynaAudio M3,

Czy gitara nagrywana była prosto przez stół, a potem dodawaliście efekty?

To zależy, w którym momencie. Jest tam duża rozpiętość kombinacji, dlatego też gitary brzmią tak różnorodnie. Są akustyki, które są nagrywane z mikrofonu, są też takie nagrywane z linii, Gibson nagrywaliśmy z linii, a Charvell z lini i z pieca. Stąd tez gitary tak brzmią, a cała produkcja zaskakuje różnorodnością i wysoką jakością sounów. Bardzo pomógł mi tutaj Wincjusz Chróst, jako gitarzysta i doświadczony muzyk, miał możliwość wykazania swojej własnej inwencji.

Jak promowana jest płyta? Jej wydawcą nie jest żaden ze znanych koncernów płytowych, ale firma wspierana przez koncern medialny ITI.

Leciała reklama płyty w TVN24, reklama w Radiu PIN, teraz leci reklama w Multikinach, są to odnogi ITI. Jeśli chodzi o sprzedaż to jest ona jak na razie bardzo dobra, przez miesiąc sprzedało się 1800 płyt, to bardzo dużo jak na taką muzykę, jeśli chodzi o Polskę.

Czy jest szansa na promocję tej muzyki przez koncerty? Może zagranicą?

Bardzo bym chciała, ale jeśli chodzi o Polskę to póki, co jesteśmy krajem zamkniętym na taką muzykę, jeśli sama się tym nie zajmę, to nie wiem czy ktoś jest władny to zrobić. Uruchomię swoje własne kontakty i na pewno wyjadę z tym repertuarem zagranicę.

Czy na Pani koncerty przychodzi więcej kobiet czy mężczyzn? Pytam, bo faceci zawsze zarzekają się, że gitara to ich instrument i kobietom jej nie oddadzą.

(śmiejąc się) w Moim przypadku to nie do końca tak wygląda, dlatego, że grając tyle lat nie zwracam na to uwagi. Wczoraj na koncercie było pół na pół kobiet i mężczyzn. Do pewnego momentu mojego życia zdarzały mi się nieprzyjemności z powodu mężczyzn, którzy przychodzili i mówili: a dlaczego pani gra tak, a nie inaczej. To się obecnie skończyło, a jeśli przychodzą i mają coś nieprzyjemnego do powiedzenia to z nimi nie rozmawiam. Mówię, żeby wzięli gitarę i zagrali, a nie gadali.

Czy ludzie pytają Panią o koligacje rodzinne z Edytą Górniak?

Tak, bardzo często. Łącznie z policjantami (śmiech). Zawsze się pytają czy nie jestem siostrą Edyty, ostatnio zaczęłam się śmiać, powiedziałam, że jestem kuzynką i mnie puścili.

Zagrałby Pani z Edytą Górniak?

Oczywiście, jeśli miałoby to być ciekawe muzycznie, to byłabym tym zainteresowana.

zamów z

merli amazon shop