Gitara i Bass 03/2003

Gitara i Bas: Krzysiu, ukończyłaś Liceum Plastyczne, Wydział Jazzu w Warszawie, Uniwersytet Warszawski - jesteś magistrem filozofii, a obecnie kończysz Wydział Jazzu na Uniwersytecie Muzycznym w Grazu. Jaką rolę w twoim życiu odgrywa muzyka?

Krzysia Górniak: Zajmuję się wieloma dziedzinami sztuki, lecz wszystkie one uzupełniają się i nakładają na siebie. Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, że jakaś z tych dziedzin pasjonuje mnie bardziej, wymagają one po prostu różnego typu aktywności. Wydaje mi się, iż muzyka najlepiej odpowiada pewnym aspektom mojej osobowości. Jako sztuka czasowa, umożliwia artyście przekazywanie ogromnych ładunków energii i emocji dzięki bezpośredniemu kontaktowi z publicznością. W muzyce nie można pozwolić sobie na chwilę przerwy, grając na instrumencie, trzeba ćwiczyć i to ćwiczenie musi być zawsze "przy tobie". Malarstwo czy fotografia nie wymaga takiego regularnego rytmu, jest to dla mnie realizacja pewnych pomysłów.

Dlaczego wybrałaś gitarę? Bardzo niewiele kobiet decyduje się na ten instrument.

To był przypadek. Kiedy miałam 10 lat, zdawałam do szkoły muzycznej, grałam wówczas na fortepianie w ognisku muzycznym. Ponieważ w szkole nie było już miejsc na fortepian, powiedziano mi, żebym wybrała wiolonczelę lub gitarę. Nie wiedziałam jak wygląda wiolonczela, więc wybrałam gitarę. Moi rodzice, nie są muzykami, więc w domu nikt nie rozmawiał o budowie instrumentów.

Zdecydowałam się grać na gitarze i po roku zaproponowano mi miejsce na fortepian, lecz wówczas nie chciałam się zamienić, pokochałam gitarę. Gdy miałam 18 lat zaczęłam myśleć o nowych środkach wyrazu muzycznego, zamieniłam gitarę klasyczną na elektryczną, a potem poszukiwałam kolejnych efektów.

Jakie są twoje inspiracje muzyczne?

Słucham bardzo różnej muzyki, od bardzo lekkiej, granej przez DJ-ów, komputerowej, aż po free jazz. Nie chcę się ograniczać. Myślę, że ważne jest, by chłonąć różne rzeczy, by być cały czas wewnątrz świata muzycznego. Istotne jest, by muzyka była dobrze zrobiona, miała dobrą jakość i energię. Z gitarzystów najbardziej cenię Metheny'ego, Frisella, Abercrombie'ego, Scofielda, Bensona, Rypdala, Townera i oczywiście klasyków: Passa, Halla, Montgomery'ego. Czyli tych co wszyscy. Najbardziej Metheny'ego i Abercrombie'ego, co zresztą chyba można usłyszeć na "Tales". Lubię też Satrianiego. Z innych muzyków... Właściwie to raczej inspirują mnie poszczególne płyty. Na przykład "Return To Forever" Chica Corei, "New Moon Daughter" Cassandry Wilson, "I Took Up The Runes" Jana Garbarka, "Nefertiti" Miles Davisa, "Terje Rypdal/Miroslav Vitous/Jack DeJohnette", "Speak No Evil" Wayne'a Shortera. Słucham też takich wykonawców jak Sting, Sade, Meshell Ndegeocello, Erykah Badu, Macy Gray.

Obecnie studiujesz na Uniwersytecie Muzycznym i Sztuk Dramatycznych w Grazu (Austria), na wydziale jazzowym. Jak się tam znalazłaś?

Pięć lat temu przyjechałam do Grazu i zdałam egzamin.

Z jakich powodów wybrałaś tę szkołę?

Wielu muzyków w Polsce m.in. Bogdan Hołownia, bardzo pozytywnie wypowiadali się o szkole w Grazu. Tutejszy wydział jazzu znany jest w całej Europie, a klasa gitary jest na wysokim poziomie. Kiedy tutaj przyjechałam gitary uczył Wayne Brazel , póĄniej Karl Ratza, Christian Rover i Guido Jaschenski. Po ukończeniu wydziału jazzu w Warszawie w Szkole Muzycznej przy ul. Bednarskiej, nie czułam się wystarczająco muzycznie wykształcona, po za tym było to dla mnie wyzwanie pojechać gdzieś do Europy.

Jesteś absolwentką grazowskiej szkoły, co możesz powiedzieć na jej temat. Jakie są twoje wrażenia? Czy spotkałaś tutaj autorytety?

Jak każda szkoła, także i ta ma swoje dobre i złe strony. Grazowska ma na pewno więcej plusów niż minusów. Miałam tutaj kontakt z wielkimi osobowościami muzycznymi. Jeżeli chodzi o gitarę bardzo cenię sobie Wayna Brasela, Amerykanina, który wiele lat spędził w Los Angeles, nagrał płytę z J. Patituccim i P. Erskinem. Mamy tutaj, także Karla Ratzę - cygana austriackiej narodowości, który przez lata grał z Chetem Bakerem.

Christian Rover - interesujący gitarzysta - przez osiem lat studiował w Bostonie, obecnie głównym nauczycielem gitary jest Guido Jaschenski - bardzo dobry pedagog. Zaletą szkoły jest to, iż ma ona charakter międzynarodowy, więcej niż połowa studentów to ludzie różnych narodowości. Bardzo wielu uczniów pochodzi z krajów byłej Jugosławii, reszta to: Finowie, Włosi, Niemcy, Hiszpanie, Czesi, Słowacy, Grecy i Polacy. Szkołę w Grazu polecam wszystkim młodym ludziom, o ile oczywiście zdadzą egzamin. Jest to chyba jedna z najlepszych szkół europejskich.

Czy moglabyś jakoś przybliżyć swoją debiutancką płytę pt. "Tales"?

Na płycie znalazła się muzyka z trzech lat - poszczególne utwory nagrywane były od 1998 do 2000 roku. Muzycy, którzy tutaj grają są związani w jakimś stopniu ze szkołą w Grazu, wszyscy tam właśnie się spotkali. "Tales" jest projektem międzynarodowym, muzycy z różnych krajów (gitarzysta z Finlandii, basista z Graecji, oraz perkusiści z Kosowa i Austrii) stworzyli nową jakość, poprzez różne wpływy kulturowe. Każda z kompozycji opowiada jakąś historię, stąd zresztą tytuł płyty. Na przykład utwór zatytułowany "Nikolas" Tzimkas napisał w Wiedniu dla swojego młodszego brata, z tęsknoty za wspólnymi żartami, "When I leave" powstał, gdy opuszczałam Saloniki, mając przed oczami wspomnienia przepięknej Grecji, "Friends", to utwór o przyjaĄni, najważniejszym obok miłości uczuciu, jakie rodzi się pomiędzy ludĄmi. I tak dalej, i tak dalej.

Jest to więc płyta o miłości, o przyjaĄni, o tym, że słońce wstaje nad morzem i jest piękna pogoda. Jej klimat jest łagodny, softowy, emocjonalnie jest pozytywna a energetycznie bardzo rozluĄniająca. W każdym utworze jest część nas, naszych przeżyć z różnych okresów. Są one dla mnie wspomnieniem, przeszłością. Podsumowaniem pewnego, bardzo cennego etapu w moim życiu.

Jak się czujesz jako kobieta w środowisku jazzowym, jak wiadomo zdominowanym przez mężczyzn?

Nie jest to łatwe, wymaga wielkiej siły i czasami nawet przekonania siebie do tego, że jest się w stanie sprostać temu zadaniu. Myślę, że facetom łatwiej jest żyć życiem muzyka, ponieważ mają swoich kumpli, załatwiają sobie grania. Trzeba mieć bardzo silną osobowość, by wytrwać przy muzyce. Chciałam grać muzykę od dziecka, ale bywały momenty, kiedy moi koledzy, gdy jeszcze nie grałam zbyt dobrze, naśmiewali się ze mnie, mówili: dziewczyna... Co ty tu robisz? Nie było to miłe i nie było łatwo sobie z tym poradzić. Facetom jakoś zawsze było łatwiej odnaleĄć się w środowisku.

Jakie masz plany na przyszłość?

Chciałabym nagrać kolejną płytę, mam pomysł na projekt nazwany "Ultra Violet". Nowa płyta ma być ostrzejsza, energetyczna, z groove'ami pod spodem. Nie będzie to płyta jazzowa, raczej z pogranicza undergroundu i jazzu, trochę w stylu Bjoerk, trochę Massive Attack. Będzie zupełnie inna od "Tales" i mam nadzieję, że także bardzo oryginalna. W składzie znajdzie się oprócz gitary: wokalistka, keyboardy i sekcja. Wszystkie kompozycje będą mojego autorstwa a teksty piszemy razem. Po za tym nie wiem co dalej robić, czy wrócić do Polski, czy gdzieś wyjechać. Nie mam na razie konkretnego planu. Oczywiście jak do tej pory chciałabym grać koncerty i zajmować się muzyką.

I tego Ci życzę! Dziękuję za rozmowę.

zamów z

merli amazon shop