Krzysia Górniak

Krzysia Górniak

Facebook Krzysia GórniakYouTube Krzysia GórniakMySpace Krzysia Górniak

Krzysia Górniak



Krzysia Górniak Desire

Nowy projekt prezentujący kompozycje Krzysi Górniak z ostatniej płyty Emotions oraz kompozycje Chopina w aranżacjach na kwartet jazzowy.

Sklep Krzysia Górniak


Improwizacja pozwala grać w kości z własnym ego?

Zadziwiające jak muzyka poważna może stać się niepoważna...

Zadziwiające jak muzyka poważna może stać się niepoważna. Jest współcześnie pewna grupa artystów wykonujących utwory muzyki potocznie nazywanej poważną, którzy dzięki niekonwencjonalnemu sposobi interpretacji tekstu muzycznego powodują u jednych konsrenację i oburzenie, a u innych łzy rozbawienia, możliwe, że są i tacy, którzy podchodzą do tego z powagą, która wynikałaby z definicji nazwy "poważna". Wydaje się, że pewne nowe interpretacje tekstu muzycznego, który znany jest każdemu od dziesiątków lat i wykonywany według wyznaczonej sztampy, wypływają to tu, to tam na świecie wraz z pojawieniem się silnych i mocnych indywidualności twórczych. Artyści ci, mimo usilnych prób podporządkowania się wyznaczonym kanonom wykonawczym, w zadziwiający sposób przekręcają tekst muzyczny, jakby z przekory, czy może z chęci zaznaczenia własnego ego.

Wczorajszy występ (23.08.11) Kathi Buniatishvili, gruzińskiej młodej pianistki, na festiwalu "Chopin i jego Europa" w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej, zaskakiwał właśnie takimi zwrotami interpretatycyjnymi, które powodowały u mnie uśmiech, a nawet łzy rozbawienia. Myślałam, że nikt nie potrafi mnie już rozbawić

do łez na koncercie muzyki poważnej. Myślałam, źe łzy rozbawieniea zarezerwowane są na występy kabaretowe, lecz tym razem było inaczej. Młoda pianistka, skąd inąd piękna i wspaniale ubrana, wychodząc na scenę zachwyciła najpierw męską część widowni swoją figurą, a damską część swoją suknią. Gdy zaczęła grać na forepianie konsteranacja była ogromna, uderzała tak mocno i z taką ekspresją, że właściwie zastanawiałam się czy fortepien wytrzyma. Zwroty akcji jakim poddane były utwory przez nią wykonywane od skrajnego fortissimo do piano powodowały, że trudno było rozpoznać miejscami jaki to rzeczywiście utwór. Wszystko było grane w zawrotnych tempach i z nieskrywaną techniczną lekkością, ale dość ubogio dynamicznie. Artystka miała do fortepienu podejście iście perkusyjne, wręcz żałowałam, że nie została perkusistką, miałaby większe pole do popisu.

Zastanwiające jest, czy było to zamierzone? To pytanie rodzi się we mnie po takich występach...

Dlaczego młodzi muzycy, którzy wrzuceni w sztampę wykonawczą muzyki poważnej mimo wszystko przeciwstawiają się jej w taki dość obsceniczny sposób?

Może jest to siła osobowości, która zamknięta w cisnych rygorach walczy o wolność, o zaznaczenie swojego ego w sposób tak mocny i kontrastowy, że aż miejscami prześmiewczy. A może wynnika to z braku umiejętości interpretacyjnych, z braku wrażliwości na róźne odcienie od pianissimo do fortissimo. Nie dowiemy się tego, mamy za to podany gotowy produkt, z którym jakoś trzeba się uporać. Osobiście poleciałabym Gruzince zagłębienie się w improwizacji, to na pewno pomogłoby jej rozwinąć kreatywną stronę osobowości i możliwe że spowodowałoby, iż nie musiałaby nadinterpretować tekstu już zapisanego, a poddałaby się wizji kompozytora.  Według mnie w improwizacji zawiera się niezwykła siła i enegia twórcza, która pozwala zagłębić się w procesie twórczym i krecji komponowania w danym momencie czasowym i pozwala zagrać w kości z własnym ego.